Zgromadzenia są zabronione powyżej dwóch osób, ale nurtuje mnie pytanie, czy można spotkać się dwójkami co dwa metry?

Większość kwestii, choć nie wszystkie zostały wyjaśnione na stronie gov.pl , ale pytań jest więcej. Zwróćmy uwagę na kilka aspektów.

W pracy może być 5 osób, po pracy te same osoby muszą się rozejść, maksymalnie dwójkami, jedna osoba sama, spotkać się już nie mogą.

W autobusie na zamkniętej względnie małej przestrzeni co około pół metra do metra może siedzieć około 35 osób, które po wyjściu z autobusu musi się maksymalnie dwójkami rozejść.

A czy można zorganizować zgromadzenie dwójkami co dwa metry jedna osoba lub dwie? Czy może to już wtedy nie jest zgromadzenie?

Hulajnogi elektryczne Lime oraz Bird zawiesiły swoje usługi wypożyczania najprawdopodobniej z uwagi na epidemię Koronawirusa.

Tyle o ile w Lime nie mogę znaleźć żadnego komunikatu dotyczącego wyłączenia i zawieszenia usług w związku z koronawirusem, o tyle na aplikacji komórkowej Bird taki komunikat pojawia się od razu.

Od dawna nie wychodziłem z domu. Nie z uwagi na zakazy, ale po prostu nie miałem po co, więc nie wiem czy na ulicach są porozstawiane hulajnogi elektryczne, czy ich nie ma.

Nie mam też żadnych informacji, czy nie można się przemieszczać na swoich prywatnych hulajnogach elektrycznych.

Zakaz zgromadzeń powyżej dwóch osób w Polsce zostało właśnie wprowadzone. (sprzed kilku chwil). Mam mega mieszane uczucia…

Czym w ogóle jest zgromadzenie powyżej dwóch osób? Czy ktoś może mi na to odpowiedzieć?

Pytanie czy zakaz dotyczy: zakazu organizowania zgromadzeń? Czy gromadzenia się w ilości osób więcej niż dwóch?

Czy zakaz dotyczy zgromadzeń poza domem, czy w domu również?

A do cudzego domu mogę przyjść? Czy to wtedy jest zgromadzenie, czy nie?

Czy jak będę chciał podejść do policjanta to czy to będzie możliwe? A jak będzie szło dwóch w parze? To już chyba nie… bo to chyba zgromadzenie

Ile metrów od siebie należy być, aby zgromadzenie nie zostało uznane za zgromadzenie?

A czy jak w sklepie będą dwie ekspedientki za ladą to będę w ogóle mógł wejść do sklepu?

Czy jak będę podchodził do pasów, a tam będą czekać na przejście więcej niż dwie osoby to czy to już jest wtedy zgromadzenie?

Ile czasu można przebywać obok innych osób w grupie, aby nie zostało uznane za zgromadzenie?

A czy jak będę mijał na ulicy dwie osoby, to czy na kilka sekund nie będziemy zgromadzeniem?

Czy jeśli jestem z kolegą w pokoju we dwóch, a w pozostałych pokojach są jego dzieci, to jest to uznane za zgromadzenie?

A jeśli mam dwa psy, to wspólnie z burami mamy zgromadzenie? Czy zwierząt zgromadzenia nie dotyczą?

Czy jak jadę z trzema osobami w windzie to jest to już zgromadzenie?

A co ze zgromadzeniami w komunikacji miejskiej? Niby co drugie miejsce ma być zajęte, dajmy na to, że miejsc siedzących jest ok 40. Realnie zezwolono na przejazd 20 osób na raz. Jak to się ma do zgromadzeń?

Takie i inne pytania przychodzą mi do głowy….

Delia Cosmetics – żel antybakteryjny 70% alkoholu – zmywacz do paznokci – czyżby oszustwo?

W nasze ręce od znajomych trafiło ciekawe nagranie. Uwaga nie dajcie się nabrać na żel antybakteryjny z firmy Delia Cosmetics.

Delia Cosmetics – żel antybakteryjny 70% ( Dr Szmich – żel myjący do rąk o działaniu antybakteryjnym) – okazał się zmywaczem do paznokci.

Przytrafiło ci się coś podobnego napisz do nas. Prześlij materiał. Zostaw notkę w komentarzu.

3 sztuki w Rossmanie – pic na wodę koronowirus

Kilka informacji od koleżanki z pracy… Ewy – Pozdro!

Jako zwykły plebsik w ten wyjątkowy czas dzielę się z wami kilkoma rodzinnymi anegdotami. W pamięci wyblakną lub co gorsza – znikną, a jednak co słowo pisane to pisane a tym bardziej w sieci, zostanie już na zawsze. Ale do rzeczy. Mam malutkie dziecko – niecałe dwa miesiące życia. Jak dorośnie będziemy jej mówić, że jest dzieckiem stanu wojennego. Dokładnie tak jak mówią ciągle do mnie, bo urodziłam się w 1981 roku i w dniu wprowadzeniu stanu wojennego miałam 8 miesięcy – jakże historia lubi się powtarzać. Co prawda stanu wojennego w Polsce nie ogłoszono, tylko koronowirusowy, ale kto wie, może to jest jakaś wojna, tylko my – szary plebs – o tym nie wiemy i zapewne się nigdy nie dowiemy. Wracam do meritum. Bobas mały, potrzebuje pieluch. Do tej pory kupowałam po jednej paczce, która wystarczała spokojnie na kilka dni, nawet tydzień. Jednak wpadłam w delikatną panikę, że jak coś to będę musiała prać tetrówki i czym prędzej popędziłam do Rossmana, którego mam pod blokiem. Na drzwiach prośba o wyrozumiałość i że można zakupić jednorazowo jedynie 3 sztuki ze względu na dobro ogółu, czy jakoś tak. Wchodzę i co widzę? Pan z załadowanym koszykiem po brzegi stoi przy kasie a pani kasjerka kasuje wszystko po kolei. Kumoretstwo czy może po prostu nikt na poważnie nie bierze zakazu łącznie z personelem sklepu? Zaglądam do jego koszyka. A tam pełno słoiczków ze strawą dla dzieci i innych tego typu dla maleństwa (pieluszki, mokre chusteczki, itd.). Z jednej strony rozumiem, bo sama mam dziecko i zapitalać po 3 słoiczki do Rossmana i do samochodu i znowu z trzema do Rossmana i z powrotem do samochodu i tak kilkanaście razy by mi się nie chciało. No ale, z drugiej strony, co zostaje dla innych? Może ja też potrzebuje tych słoiczków? (na szczęście dziecko na piersi – słoiczków nie potrzebuje). Idę więc po pieluszki i …… ta dam! Pieluszek nie ma. No żesz kurła, serio? Patrzę i nie wierzę…Tak skrajne emocje przeżywałam jedynie chyba podczas porodu.

Trzy dni temu, kiedy panika jeszcze się tak nie panoszyła w rodzinie mama mówi: „zamówiłam w aptece maseczki”. Myślę sobie „zarąbiście, taka ta moja cera szara po ciąży, będzie domowe SPA”. Pytam mamę „Nawilżające, czy jakie?”. No nie, takie na koronawirusa, na usta – odpowiada. I znowuż skrajne emocje we mnie wstąpiły – smutek, że cera pozostanie szara i niedowierzanie, bo przecież mówią specjaliści, że maseczka zdrowego człowieka chroni jak stringi dupę przed mrozem. No dobra, trudno, zamówiła. Jest druga na liście. Ale (zawsze jest jakieś ale) maseczki są teraz nie po złotówce jak przed „stanem” ale już po 6,50 – nieźle, mówię i myślę, że to niezły biznes. Zrobić z czegokolwiek maseczki i sprzedawać na olxie. Ostatnio zrobiłam porządki w ciuchach i wyleciało sporo starych podkoszulek i kilka piżam. Gdyby tak zorganizować akcję  sprzątania szaf w rodzinie to takich maseczek może byłoby uszyć kilkaset, jak nie tysiące. Oczywiście trzeba byłoby zadbać o odpowiedni marketing, ale z tym problemu nie będzie, wystarczy krótkie hasło: „Nasze maseczki posiadają dokładnie taką samą skuteczność jak maseczki z apteki! Kup już teraz, bo jak zachorujesz będzie za późno!”

No i tak to, ciotka mówi, że w Rzeszowie szukają pacjenta „zero” bo łazi po mieście i roznosi wirusa, zaraził już 50 osób ale cisza o tym w mediach więc tak naprawdę już nie wiem czy bać się czy nie…może jednak trochę się poboję…tych kup w tetrowych pieluchach…

Problemy z pracą zdalną – ORANGE, PLUSGSM i NETIA – przeciążone łącza.

Teraz kiedy wszyscy zasiedli na czterech literach i zaczęli się łączyć zdalnie do sieci w celach odbycia stosunku pracy, widać dokładnie z co w trawie piszczy. Firmy komunikacyjne ORANGE, PLUSGSM i NETIA od rana mają problemy komunikacyjne. Pracownicy nie mogą połączyć się z siecią wewnętrzną.

Problemy występują z w różnych miastach, ale największe problemy są w dużych skupiskach np. w Warszawie.

Problemem nie jest tylko i wyłącznie zalogowanie się do serwera wewnętrznego. Konia z rzędem temu, kto dodzwoni się na serwis wsparcia, który przecież został zwolniony do domu z uwagi na zagrożenie Koronawirusem.

Firmy telekomunikacyjne nie są realnie przygotowane na pracę zdalną.

Mydło Carex – najpopularniejsze mydło w Polsce, które znikło z pół już tydzień ponad temu

Zdjęcia mydła Carex, którego tytuł dotyczy nie będzie, bo nie udało mi się znaleźć ani jednego mydła Carex do kupienia w żadnym znanym mi sklepie lokalnym ani internetowym. Ale będzie inne zdjęcie:),

Fenomenem dla mnie jest wykupienie całych zapasów mydła Carex ze sklepów. Mydła antybakteryjnego przeciw wirusom 🙂 Same mydło jest fajnie pachnące, lubię takie zapachy akurat jeśli chodzi o mydełka, ale nie kupuję, bo realnie mydła w płynie to jakaś nie do końca moja bajka. Działa prawdopodobnie efekt reklamy i własnych skojarzeń.

„Mydło – zapewne antybakteryjne pomoże mi bardziej niż jakiekolwiek inne mydło, myślę sobie.”

Jak jest w praktyce to ja nie mam pojęcia. Jednakże ja używam innych mydeł. Orientalnych lub jakiś takich zwyczajnych w kostkach.

A najlepsze, że mydło Carex w kostkach też znikło. Praktycznie, jakby owinąć gówno w przeręblu w opakowanie Carex też by się sprzedało. Zapewne same opakowania mydła Carex mają taką samą wartość jak ich zawartość ;).

Ceny tego mydła na aukcjach interentowych windują do chorych pułapów niekiedy dziesięciokrotności wartości mydła w lokalnych sklepach lub drogeriach.

Nie wiem co komu poradzić, ale na pewno zalecałbym mniej paniki.

Nie wiem jak w innych miastach, jednakże taki sracz z tym mydłem Carex zaobserwowałem w Warszawie w centrum.

Korona (wirus) Kielce (okolice) – są dwa potwierdzone przypadki

Są dwa potwierdzone przypadki z okolic Kielc koronawirusa. Mam nadzieję, że więcej nie będzie, choć to moje pobożne życzenia. Mam tam kolegę z którym współpracuję. Marek trzymaj się! Jestem z Tobą! Zaopatrz się w papiery wartościowe (papier toaletowy) bo mam wrażenie, że niebawem będzie to główny Polski nominał.

Moje podejście do szumu informacyjnego o koronawirusie

Szczerze mówiąc nie wiem co o tym wszystkim myśleć….

Nie mam telewizora. Radia słucham tylko czasem w samochodzie…, aby coś tam brzęczało…. Serwisy informacyjne omijam z daleka, po prostu mi szum informacyjny jest niepotrzebny. Nie wiadomo komu ufać. Które informacje są wiarygodne, a które to jedno wielkie gówno. Ilu jest realnie zarażonych koronawirusem? A może media podają nam bełkot, na pewno nam go podają, straszą nas, bo przecież plebsem przestraszonym najlepiej się steruje. Wystarczyło kilka wpisów na popularnych serwisach informacyjnych i mydło Carex antybakteryjne, które standardowo w sklepach nie cieszyło się dużym zainteresowaniem, kosztujące kilka złotych znika ze sklepów zarówno w płynie jak i w klasycznej kostce, ląduje na aukcjach w astronomicznych cenach sięgających krotność standardowej ceny dla przeciętnego zjadacza chleba.

Czytaj dalej Moje podejście do szumu informacyjnego o koronawirusie